O KRÓLU S(T)OCH(I) I JEGO ZIOMKACH!

Jest trzech takich w historii, którzy zgarnęli dwa złote medale w skokach na jednych Igrzyskach. Do niedawna Fin i Szwajcar, dziś także Polak.

AUSTRIA, NIEMCY, NORWEGIA, JAPONIA, SŁOWENIA, POLSKA…

Napiszę szczerze… Bardzo długo zbierałam się do napisania tego felietonu. Miał już się ukazać po konkursach w Willingen ale uznałam, że nic nie wiemy o formie dwóch filarów austriackich skoków...

ZAKOPANE OKIEM KIBICA - CZ.3.

Za nim w niedzielny poranek otworzyłem oczy, niestety do moich uszu dotarł ten wredny dźwięk! Zapowiadało się to, czego każdy polski kibic obawiał się przed wyjazdem.

MIKA KOJONKOSKI - WYMARZONY TRENER

Do napisania o Mikim nakłoniła mnie moja ostatnia lektura książki Mika Kojonkoski - tajemnica sukcesu.

MISTRZ OLIMPIJSKI - TO BRZMI DUMNIE!

Polska oszalała! Starsi czekali na ten moment od 42 lat. Nie udało się w Salt Lake City, Turynie i Vancouver Adamowi Małyszowi. Wielkiej legendzie i jednemu z najwybitniejszych skoczków w historii.

środa, 18 grudnia 2013

Polskie medale na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich - cz.2.

Jest rok 2002, rozpoczynają się Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Salt Lake City. Pierwszy raz Polacy wysyłają tam człowieka, który ma ogromne szanse na wywalczenie medalu. Trzeba sprawę określić jasno. Cały nasz naród liczy na złoto. Proszę sobie bowiem wyobrazić, że od ostatniego medalu dla Polski na Zimowej Olimpiadzie mija 30 lat! Tak wielkiego sportowca zimowego nie mieliśmy od dawien dawna. Śmiało można powiedzieć, że jeszcze nigdy. Adam Małysz - największa nadzieja i główny faworyt konkursów skoków narciarskich w Utah Olympic Park.
Źródło: przegladsportowy.pl
Kiedy zbliżał się pierwszy konkurs na normalnej skoczni do złota nominowano przede wszystkim Małysza i Hannawalda. Niemiec i Polak od paru tygodniu toczyli bowiem bój o wiktorie na wszystkich skoczniach świata. Nikt nie spodziewał się, że nagle jak królik z kapelusza wyskoczy nazwany później Harrym Potterem skoków - Simon Ammann. Chociaż cała trójka na skoczni normalnej skakała daleko, to Szwajcar nie zostawił żadnych złudzeń. Prawdą jest też fakt, że wielkiego pecha miał nasz rodak. W pierwszej serii skoczył najdalej, ale trafił przy lądowaniu na nierówność, która pozostała po upadku Noriakiego Kasai. Japończyk jeszcze w tym roku wspominał, że właściwie przez jego wypadek Małysz nie został Mistrzem Olimpijskim. Los zagrał nam na nosie i mimo pięknego skoku w drugiej serii na odległość 98 metrów i jednej noty 20,0 za styl, Polak musiał uznać wyższość nie tylko triumfującego Ammanna, ale także srebrnego medalisty - Svena Hannawalda. Uczucia w naszych sercach były mieszane, ale padł rekord oglądalności. Pierwszy medal dla Polski po trzech dekadach obejrzało blisko 12 milionów widzów!
Naszą wielką nadzieją na złoty medal była oczywiście duża skocznia i szansa na rewanż. W myślach niektórych kibiców krążyła teza, że forma Ammanna to jednorazowy wystrzał. To przecież niemożliwe, aby młodziutki Szwajcar zgarnął oba złote medale. Przecież Małysz swoimi wielkimi zwycięstwami zasłużył sobie na olimpijski triumf. Seria treningowa poprzedzająca zawody nie pozostawiła złudzeń. Ammann znokautował rywali i skoczył 132,5 metra. Ten sam wynik powtórzył w konkursie we wspaniałym stylu. Był to nowy rekord skoczni. Na belce zasiadł Sven Hannawald i odpalił swoją rakietę. Skoczył tyle samo co Szwajcar, a sędziowie przyznali mu takie same noty za styl. Obaj znajdowali się na pozycji lidera... wszyscy czekali tylko na jeden skok. Dla nas jeden z najważniejszych w karierze Adama. Polak skoczył 131 metrów w ładnym stylu i po pierwszej serii zajmował trzecie miejsce tracąc 3,2 punktu. Wszystko można było nadrobić. Druga seria to próba Małysza na 128 metrów. Dotychczas najdalej, ale po Polaku Szwajcar skoczył 133 metry!!! W pięknym stylu i właściwie nie pozostawił żadnych złudzeń. Ostatni skok należał do Svena Hannawalda. Niemiec nie wytrzymał presji - 131 metrów i podpórka! A zatem mamy srebrny medal! Ammann powtórzył sukces Mattiego Nykaenena, który w Calgary wygrał oba olimpijskiej konkursy. Od czasu Igrzysk w Stanach Zjednoczonych mija prawie 12 lat. Wydaje się, że znów będziemy mieli na kogo liczyć w Sochi. Potrzeba nam tym razem więcej szczęścia. Musimy wierzyć. Wierzyć, jak te 14 milionów widzów, które obejrzało srebro Małysza na dużej skoczni w Salt Lake City. 


niedziela, 15 grudnia 2013

Kamil Stoch schlägt in Neustadt

Bez dwóch zdań łzy kręcą się w oku do chwili obecnej. Odczekałem kilka godzin i mimo wszystko tylko lekko ochłonąłem. Mogę jednak napisać to, co myślę. Kamil Stoch zdecydowanie królował w Titisee - Neustadt. Wczoraj zajął drugie miejsce, a dziś nie pozostawił żadnych złudzeń rywalom. Ósma wygrana w karierze smakuje doskonale. Ta niemiecka miejscowość wciąż pozostaje dla nas szczęśliwa. Na początku chciałbym jeszcze pogratulować Adamowi B. za udany apel do organizatorów PŚ w Titisee o puszczenie odpowiedniej wersji Mazurka Dąbrowskiego. Podziałało!
Źródło: Archiwum własne
Dziś największym naszym  zmartwieniem zdaje się być to, jak utrzymać tak wielką formę do Igrzysk Olimpijskich, które bez dwóch zdań są imprezą docelową tego sezonu. Jeśli Kamil już teraz oddaje tak euforyczne skoki, to pozostaje pytanie, czy starczy sił na Sochi. Pamiętamy bowiem sezon 2001/2002 kiedy Małysz na początku błyszczał i miażdżył rywali, ale na Igrzyskach złota zdobyć nie zdołał. Z racji, że ja w naszego obecnego Mistrza Świata wierzę z całego serca wolę przywołać przykład Simona Ammanna. Szwajcar przed ostatnią Zimową Olimpiadą błyszczał na przestrzeni całego sezonu, a do Vancouver pojechał jako lider Pucharu Świata. Nie odpuścił nawet startów w Sapporo. Na nic liczne starania przeciwników, bo Ammann zamknął wszystkim marzenia. Wciąż trzeba jednak podkreślać, że do najważniejszej imprezy sezonu daleko. Cieszmy się zatem chwilą, a najdalej spoglądajmy na Turniej Czterech Skoczni. Zdobywca dwóch dwudziestek za styl jest w tej chwili moim zdaniem w trójce faworytów do wygranej. Czas bowiem, aby Polak wygrał ten prestiżowy tur. Czy po tym weekendzie jest ktoś, kto w to wątpi? Za tydzień skoki w Engelbergu, gdzie Polakowi skacze się raczej świetnie. Dwa ostatnie sezony to dwa razy miejsce drugie. Czas na wygraną, chociaż rosnący w siłę Simon będzie chciał wziąć odwet na Kamilu u siebie. A zatem aby do piątku!
Źródło: FIS Ski Jumping
Dnia dzisiejszego nie możemy przejść obojętnie obok tragicznego upadku Thomasa Morgensterna. Współczuje Austriakowi, bo włożył bardzo dużo pracy w powrót na szczyt. To są właśnie uroki sportu, najboleśniej spada się z najwyższego pułapu. Mina Pointnera mówiła sama za siebie. Jeśli w dalszych startach zabrakłoby Thomasa, to Austriacy straciliby w tym momencie najjaśniejszy punkt. Gregor Schlierenzauer po dwóch, bądź co bądź szczęśliwych wygranych, nie może doskoczyć na podium. Dziś był jednak jedynym ze swoich rodaków w czołowej dziesiątce. Mam nadzieję, że Morgi szybko wróci do zdrowia. Tymczasem kolejny świetny występ mogą odnotować Japończycy. Moim zdaniem są oni teraz najlepszą drużyną na świecie. Gdyby teraz rozgrywano drużynowy konkurs IO z pewnością walczyliby o złoty medal. Mają aż trzech zawodników w czołowej dziesiątce klasyfikacji generalnej. Noriaki Kasai zadziwia cały narciarski świat samym faktem, że jeszcze skacze. A dziś stał się najstarszym skoczkiem, który stawał na podium Pucharu Świata. To taki Ole Einar Bjoerdalen skoków. Długowieczność, styl i klasa. Szkoda, że świetnej pozycji po pierwszej serii nie obronił Piotr Żyła. Wczoraj awansował z 23. na 12 miejsce, a dziś z trzeciego spadł na 15. miejsce. To już drugi raz w tym  sezonie Piotrek nie wytrzymuje presji. Mam nadzieję, że wkrótce się to ustabilizuje. Brawo dla Maćka Kota, który zaczyna regularnie meldować się w czołowej dziesiątce. Warto byłoby zgłaszać więcej niż trzech zawodników w najlepszej trzydziestce, ale to wydaje się być kwestią czasu. BRAWO! BRAWO! BRAWO!

sobota, 14 grudnia 2013

Stylowy sukces Stocha - Totalna porażka TVP

Zwykle o zawodach piszę dopiero po weekendzie. Dziś rzecz jasna nie mogę sobie pozwolić na przemilczenie najlepszego konkursu jak na razie w tym sezonie. Najlepszego w wykonaniu naszego Mistrza Świata, ale przede wszystkim pod względem dość łaskawych warunków. Moja ulubiona skocznia na świecie przywitała nas wielką fetą i odległościami na najwyższym światowym poziomie. Co prawda rekordu Svena Hannawalda i Adama Małysza nikt nie pobił, ale wielu skoczków ocierało się o tą granicę. Co dziś można wynieść z tych zawodów?
Źródło: FIS Ski Jumping
Wielki, fascynujący i przede wszystkim oszołamiający powrót na podium Kamila Stocha. Polak postanowił dziś udowodnić, że pomijanie go w wymienianiu faworytów konkursów, jest zdecydowanie nieuzasadnione. Każdy skoczek może dziś marzyć o nocie 20,0 punktów, bo ujrzeć ją to prawdziwa rzadkość. Kamil Stoch ujrzał ją jako pierwszy w tym sezonie i z pewnością należało się. W drugiej serii próba Mistrza Świata z Val di fiemme powinna być puszczana młodym adeptom, jako wzór skoku idealnego. Sylwetka w locie napawa kibiców pewną dozą zazdrości, że ktoś może tak pięknie i swobodnie lecieć. Lądowanie Kamila jest najlepsze na świecie. Dziś możemy nazywać go stylistą. Uwielbiam go za te wielkie powroty, sukcesy, skandalicznie dalekie loty i niewiarygodnie wysokie noty. To jest nasz skarb narodowy. Musimy o niego dbać. Dlatego jutro wszyscy trzymamy kciuki! Tym bardziej, że cała nasza kadra spisała się dobrze.
Jest tutaj ktoś, kto skreślał Simona Ammanna? Szczerze w to wątpię. Szwajcar nabiera zadziwiająco ekspresowego tempa w sezonie... OLIMPIJSKIM. Czterokrotny Mistrz Olimpijskim chyba ostrzy sobie zęby na kolejne złota. Do Igrzysk w Sochi jeszcze daleko, ale już teraz wiadomo, że z Simonem liczyć się trzeba. Podobnie jak z Niemcami. Choć dziś zawiedli to konkurs pokazał, że mogą liczyć na pomoc ze strony FIS. Oczekiwanie na świetne warunki dla Freunda w pierwszej serii było moim zdaniem niedopuszczalne... ale co my szarzy ludzie możemy?
Źródło: Archiwum własne
Sukcesy sukcesami, ale w Polsce odnotowano jedną sromotną porażkę. Telewizja Polska popisała się dziś po konkursie i nie pokazała Kamila na podium. Dla mnie nie ma żadnego tłumaczenia. To jest katastrofa, że w publicznej telewizji ważniejsze jest wyemitowanie odgrzewanego kotleta o Annie German niż pokazanie czegoś, co ogląda w Polsce ponad 5 milionów widzów regularnie! Nie uznaje TVP za moją telewizję narodową. Porażka i skandal! No dobrze... spuśćmy na to zasłonę milczenia, bo właśnie obiegła nas informacja, że Krzysztof Biegun zdobył srebrny medal na Uniwersjadzie! BRAWO! BRAWO! BRAWO!

niedziela, 8 grudnia 2013

Emocje nadeszły!

Nie będę ukrywał, że wczorajszy konkurs upłynął u mnie pod znakiem wielkich nerwów. Dawno już nie byłem tak wściekły. Na konkursy w Lillehammer czekałem z nadzieją, że wreszcie odbędą się bez żadnych kombinacji, przerwania skoków, ostrych podmuchów i kręcenia wiatru. Faktycznie okazało się dużo lepiej niż w Klingenthal i Kuusamo. Cieszę się, że pod skocznią znalazło się aż tylu polskich kibiców. Momentami zastanawiałem się, czy zawody nie odbywały się przypadkiem w Polsce? Polacy wciąż ratują Norwegów.
 Źródło: Alicja Kosman / PZN
Po dwóch weekendach z wiatrem przyszedł czas na weryfikację stanu formy u każdego ze skoczków. Dziś właściwie nie wiem kto jest formie. Wiem natomiast kto nie ma formy ustabilizowanej. Nie będę oczywiście owijał w bawełnę, kiedy napiszę, że głównie chodzi mi o naszego Mistrza Świata - Kamila Stocha. Nie cierpię oglądać go na miejscach poza pierwszą dziesiątką, zwłaszcza kiedy jeden skok nie wychodzi, a drugi wychodzi. Stocha stać na bombowe skoki i wierzę w to. Irytuje mnie zawsze ten czas oczekiwania na formę. Zresztą ewidentnie widać, że nasza kadra nie skacze stabilnie. Cieszy jednak fakt, że znowu mamy Polaka w dziesiątce. Dziękujmy Piotrkowi, że pozwolił nam odczuć prawdziwe emocje dziś, a Maćkowi za super skoki wczoraj. Trzeba jednak wierzyć, że z konkursu na konkurs będzie lepiej. Optymistycznie dałem się nabrać po kwalifikacjach w Klingenthal, że jesteśmy potęgą. Dziennikarze w kółko używali słowa "potęga", a ja zacząłem się zastanawiać, czy faktycznie tak jest. Wiem, że to nieprawda. Polacy są mocni, ale do mocarzy dużo im brakuje. Austriacy uznawani za potęgę mieli zawodników, którzy wygrywali, a nie byli tylko w czołówce. Nie ujmuję klasy naszym, ani sukcesom. Chcę podkreślić, że najlepsze czasy dopiero nadejdą. W Sochi.
 Źródło: Alicja Kosman / PZN
Gregor Schlierenzauer wciąż śrubuje swój rekord. Byłoby mi dużo przyjemniej, gdyby wygrywał zupełnie zasłużenie. Wiecie pewnie, że nie jestem jego fanem. Jednak wczorajszy konkurs trzeba uznać za bardzo szczęśliwy dla Austriaka. W sytuacji kiedy cała stawka skacze z wiatrem w plecy, a obrońca Kryształowej Kuli ma wiatr pod narty, ciężko nie mówić o farcie. Zwłaszcza, że druga seria z niekorzystnym wiatrem wyszła dużo słabiej. Mimo wszystko Gregor wygrał jednym skokiem. To już są uroki tego sportu - tak myślę dziś. Wczoraj byłem totalnie wściekły, bo wiktoria moim zdaniem należała się Takeuchi'emu. Dzisiejszy dzień ukazał jednak niezbyt dobrą formę Gregora. Piętnaste miejsce to dla sportowca tej klasy sromotna porażka. Zauważmy, że w czołowej dziesiątce znalazł się tylko jeden Austriak - Thomas Morgenstern. To w nim widzę pewien błysk i zagrożenie. Chociaż największe zaskoczenie budzą chyba Japończycy, którzy w pierwszej dziesiątce zajęli aż trzy pozycje. Podziw wciąż z mojej strony dla Noriakiego Kasai. Człowiek fenomen. I że po tylu latach da się jeszcze utrzymywać poziom w czołówce światowej?
Sezon olimpijski rozpoczął się w sumie tak, jak mogliśmy się spodziewać. Nikt jasno nie odsłania kart. Musimy mocno wspierać naszych skoczków i pokazać, że oprócz oczekiwań mamy w sobie siłę to podtrzymywania ich na duchu. Takich kibiców nie ma nikt na świecie. Ufam Kruczkowi i wiem, że Kamil Stoch wróci na szczyt już wkrótce. Marzy mi się podium w Turnieju Czterech Skoczni. Do tej pory przecież tylko jeden Polak wygrał cały tur. Pora dorzucić coś więcej.

PS. Widzieliście dzisiaj jak sędziowali Norweg i Japończyk? Zgroza!

wtorek, 3 grudnia 2013

Wybierzmy najlepszego!

Świat sportowców w naszym kraju doczekał się ponownej edycji najbardziej prestiżowego plebiscytu, w którym kibice wybierają swoim zdaniem najlepszego bohatera aren światowych. Przed nami 79. Plebiscyt Przeglądu Sportowego. W tym roku ponownie wyjątkowy dla wszystkich fanów sportów zimowych w naszym kraju. Chciałbym dziś zachęcić Was do głosowania. Napiszę, na kogo moim zdaniem warto zagłosować i przede wszystkim kto jest moim faworytem.
Źródło: Alicja Kosman / PZN
W tej edycji plebiscytu emocje mogą sięgnąć zenitu, ale za nim powiemy sobie, kto tak na prawdę stoczy walkę o ostateczną wygraną, warto pomyśleć, kogo warto wyróżnić. Jako wielki zwolennik sportów zimowych nie mogę ukrywać, że bardzo bym chciał, aby w czołowej dziesiątce znalazły się Katarzyna Bachleda - Curuś, Luiza Złotkowska oraz Natalia Czerwonka. Jakoś nieoficjalnie warto dopisać tutaj nazwisko Katarzyny Woźniak i otwarcie mówić, że to nasze narodowe skarby w łyżwiarstwie szybkim. Pora wynagrodzić dziewczyny za ostatnie cztery lata sukcesów. Od brązowego, niespodziewanego i wzruszającego medalu w Vancouver przez 4 lata zdobywały medale na różnych imprezach rangi mistrzowskiej. Ubiegły sezony zakończyły na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Ten sezon zaczęły również od najniższego stopnia podium. Zbliżają się Igrzyska i miejsce w czołowej dziesiątce mogłoby podbudować nasze bohaterki.
Od łyżwiarstwa szybkiego nie możemy uciec ani na chwilę, gdyż mamy tutaj ewenement na skale światową. Zdobywca Pucharu Świata na dystansie 1500 metrów powinien zostać doceniony. Tym bardziej, że ten sezon również rozpoczął dobrze, gdyż niedawno zajął trzecie miejsce. Igrzyska mogą być dla niego bardzo udane i dajmy mu szansę.
W czołowej dziesiątce nie może zabraknąć biathlonistki. Krystyna Pałka zdobyła w ubiegłym sezonie upragniony dla nas srebrny medal. Od dawna forma naszych pań wzrastała, liczyliśmy na sukcesy w sztafecie, ale medali indywidualnych w Novym Mescie raczej mało kto się spodziewał. Mało tego! Monika Hojnisz, młoda i zdolna biathlonistka wywalczył dla nas brązowy medal. Polski biathlon kwitnie, a Polki są w gronie faworytek do krążków podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Sochi. Prawdziwe sukcesy, obok których nie można przejść obojętnie. Głosujcie na biathlon!
Źródło: gazetaprawna.pl
Prawdziwa walka o wiktorię moim zdaniem stoczy się właśnie między naszymi największymi gwiazdami sportów zimowych. Ostatnie cztery edycje plebiscytu PS wygrała Justyna Kowalczyk. Dorównała tym samym osiągnięciom m.in. Adama Małysza. Polka znów jest faworytką, ale tym razem ma za swoimi plecami kogoś wyjątkowego. Jeszcze rok temu pewnie sam nie przypuszczał, że kibice wywindują go do faworytów tego konkursu. Właściwie jeden, jakże ważny występ zagwarantował mu totalne uwielbienie wśród Polaków. Mistrz Świata w skokach narciarskich - Kamil Stoch. To dzięki niemu znów skoczek narciarski może wygrać. To jest nasza dyscyplina, w której wciąż możemy na sukcesy liczyć. W chwili obecnej na stronie Przeglądu przedstawiane są cząstkowe wyniki głosowanie internetowego. Kamil ma niedużą stratę do Justyny, a za ich plecami sportowcy, którzy tracą już więcej. Królowie zimy stają przed wielką okazją. Nie będę ukrywał, że wiktorii życzę Kamilowi. Tak jak ogromna rzesza ludzi, biorąca udział w akcji głosowania na Facebooku. Dołączcie do nas! {LINK} . Doceniam wciąż sukcesy Justyny i wcale nie umniejszam. Pragnę jednak zwycięstwa kogoś nowego. Mistrz Świata niechaj wygra! Zachęcam do kupowania Przeglądu Sportowego i zbierania kuponów do głosowania. To one będą miały największe znaczenie. Im więcej kuponów uzbieramy tym lepiej. Wyślijcie je najlepiej w jednej kopercie pod koniec grudnia. Najlepiej tuż po świętach. Później cieszmy się wiktorią sportów zimowych!
Źródło: Alicja Kosman / PZN

niedziela, 1 grudnia 2013

Kuusamo? To samo...

Kiedy spoglądam na konkursy w Klingenthal i Kuusamo, zaczynam tęsknić za ubiegłym sezonem. Tamten był wyjątkowo spokojny, bez zawirowań i sprawiedliwy (oczywiście jak na tą dyscyplinę). Skoki narciarskie w tym roku zaczynają się nie najlepiej. To jest już męczące, bo na zawody Pucharu Świata czekamy od marca z wielką niecierpliwością, tęsknotą i ciekawością. Sezon olimpijski rozpoczął się bardzo pechowo, a my wciąż nie możemy wyciągać wniosków kto jest mocny. Musimy poczekać na normalne, sprawiedliwe warunki. Miejmy nadzieję, że te nastąpią wreszcie w Lillehammer. Jesteśmy głodni sukcesów Polaków. Przecież są do sezonu świetnie przygotowani.
Źródło: skisprungschanzen.com
Jeśli rada FIS układająca kalendarze Pucharów Świata od tylu lat dawała szansę tak chimerycznemu pogodowo Kuusamo, to dziś trzeba zastanawiać się skąd w ogóle to zaufanie. Na przestrzeni lat ciężko doszukać się pozytywnych wrażeń z tych konkursów. Nie bez powodu pamiętam je jako najbardziej irytujące, niesprawiedliwe, niebezpieczne i krzywdzące. Wszystkim skocznia Rukka kojarzy się pewnie z traumatycznym upadkiem Thomasa Morgensterna w 2003 roku. Dość trudno uwierzyć, że Austriak wyszedł z tego cały i zdrowy. Skocznia ta płata figle od lat, często eliminując z gry najlepszych zawodników. Boleśnie przekonał się o tym Adam Małysz, kiedy w sezonie 2006/2007 nie awansował do finałowej serii. Także zawody w 2009 roku okazały się pechowe dla naszego Mistrza. Wówczas nie zakwalifikował się do konkursu głównego. Wiemy dziś, że w obu przypadkach Adam był w formie. Ta fińska skocznia chyba nigdy nie przynosiła nam sportowych emocji. Nie rozumiem dlaczego dostawała do tej pory aż tyle szans. Jest jednak nadzieja dla nas, że w przyszłym roku Kuusamo zostanie pozbawione praw do organizacji PŚ. Moim zdaniem byłby to odpowiedni ruch. Dość pobłażania. Warto podkreślić, że nie tylko warunki przemawiają za tym. Najważniejszym aspektem zdają się być pustki na trybunach. Finlandio - OBUDŹ SIĘ!
Źródło: Alicja Kosman/ PZN
Piątkowy konkurs skoków upłynął pod znakiem wiatru i szczęścia. Nie chcę, abyście odbierali to, co napiszę za totalnie subiektywne. Moim zdaniem Kamil Stoch w loteryjnych warunkach niemal zawsze ma pecha. Nie twierdzę, że teraz jest w wyśmienitej formie, ale przedwczoraj miał ewidentnego pecha. Trener Kruczek pochwalił naszego Mistrza Świata za dobre próby, co znaczy, że więcej w jego warunkach się nie dało. Nie umiem w tak pokręconym konkursie patrzeć na rekompensaty za wiatr. Nie wierzę w nie! Wciąż uważam je za totalną porażkę FIS. Jeśli chodziło o sprawniejsze przeprowadzanie konkursów na wypadek kręcącego wiatru, to wystarczyłyby punkty za belkę. Nie będę tutaj ściemniał też, że uważam wygraną Gregora za jakąś wielką. Zwycięstwo przyznałbym młodemu Niemcowi, ale "Gregor is Gregor". Czasem biję się w głowę, czy chłopak nie ma więcej szczęścia niż ktokolwiek inny w stawce. W Kuusamo miał. Bez dwóch zdań. Wielkie owacje dla Marinusa Krausa. Niemieccy szkoleniowcy wskazują na niego, jako najlepszego z ich kadrowiczów w tym sezonie. Ewidentnie poradził sobie z presją w drugiej serii i tylko jakiś pech pozbawił go wiktorii. Różnica tylko pół punktu. Trzeba na niego zwrócić uwagę, bo moim zdaniem wkrótce tryśnie formą. Szkoda, że organizatorzy konkursu w Finlandii nie potrafią liczyć punktów. Koszulkę lidera najpierw zabrano naszemu Krzysztofowi Biegunowi i chciano przyznać Schlierenzauerowi. Dość bezmyślnie, ot tak. Następnie uznano, że liderem PŚ został Kraus. Nie lepiej najpierw policzyć? Kupić kalkulator? Liderem jest Biegun. Mimo wszelkich starań...

Ciekawostka o nas...

Czy wiesz, że po wpisaniu w wyszukiwarce Google hasła: Mika Kojonkoski, nasz wpis "Mika Kojonkoski - wymarzony trener" znajduje się na drugim miejscu? W ostatnim czasie to jeden z najchętniej czytanych artykułów na naszym blogu. Autor tego tekstu (Mateusz Król) został natchniony do jego napisania, po lekturze książki o "Mika Kojonkoski - tajemnica sukcesu".